ZiM LOGO

The Best bookmaker bet365 Bonus

Stare dobre Delhi

Dlaczego ciągle wracam do Indii? Zaważyło wspomnienie z dawnych lat – mgliste, niejasne i mocno przekłamane z powodu luksusu, w jakim wtedy przebywałam, i oczywiście braku kontaktu z prawdziwymi Indiami, ulicami i ludźmi. Tamte Indie były bajkowe. Tym razem było tak bardzo inaczej, że ten pobyt odchorowałam psychicznie i fizycznie, i stwierdziłam z całą stanowczością, że już nigdy tam nie pojadę. Chyba, że za karę!
W tym przekonaniu tkwiłam dwa lata i nagle coś się zmieniło.
Pamiętam, jak przed wielu laty Indie zrobiły na mnie fantastyczne wrażenie. Ale wtedy była to pierwsza moja egzotyczna podróż i, co tu dużo mówić, niewiele z Indii widziałam. Po kilkunastu latach leciałam tam znowu...
Za pierwszym razem mieszkałam w New Delhi, w hotelu Janpath i poruszałam się wyłącznie taksówkami. Żeby poczuć egzotykę miasta, z lekkim strachem przejechałam się kiedyś rykszą i tylko jeden, jedyny raz wybrałam się na wycieczkę po mieście, oczywiście z obstawą w postaci moich hinduskich znajomych (czterech mężczyzn), do Old Delhi, czyli pierwotnej, starej części miasta. Z tamtej eskapady zapamiętałam własny strach przed tłumem, niewyobrażalny zgiełk, smród, wszechogarniający chaos i moje przerażenie. Miałam dość widoku żebrzących kalek i dzieci, rozkładających się resztek i umierających ludzi na ulicach. Dla mnie było to piekło, z którego chciałam jak najszybciej uciec. Wiedziałam, że już nigdy do Starego Delhi nie wrócę. A przecież poza tym miejscem miasto wydawało się takie egzotyczne i pachnące orientalnymi przyprawami.

Czytaj więcej: Stare dobre Delhi

Podróże na wspak, czyli safari z „Orbisem”

safari1Wakacje dobiegły końca, wielka szkoda... Aby jednak choć trochę przedłużyć beztroskę kanikuły, postanowiłam opisać Państwu pewną wycieczkę do Kenii. Wycieczkę nie byle, jaką, ale pierwszą profesjonalnie zorganizowaną przez znane wszystkim biuro podróży ORBIS!

Ruszajmy więc na safari!

Jest rok 1993, w Polsce następują wielkie zmiany. Jak grzyby po deszczu mnożą się rodzime fortuny. Mojemu znajomemu też wiedzie się całkiem nieźle i myślę, że dlatego pewnego dnia proponuje mi wspólną wycieczkę do Kenii. Jestem szczęśliwa, ponieważ o Afryce marzyłam od dziecka.

Wspaniale! Naprawdę tam jadę! 

„Orbis” jako pierwsze w kraju biuro podróży wychodzi naprzeciw nowym wymaganiom ludzi bogatych i organizuje wyjazdy do takich egzotycznych miejsc, jak Cejlon, Brazylia, czy Kenia. Jego oferta kusi gwarantowanym luksusem, perfekcyjną organizacją, absolutnym bezpieczeństwem i niezapomnianymi wrażeniami. Cena za te cudowne przeżycia też jest luksusowa, ale chętnych nie brakuje.

Na szczęście udaje się nam zdobyć dwa bilety.

Czytaj więcej: Podróże na wspak, czyli safari z „Orbisem”

Tajemnica Doliny Olbrzymów

Nazywają się coco-de-mer lub, jak kto woli, coco-d`amour. Pochodzą z Seszeli i są ich symbolem. Niewątpliwie są to najbardziej niezwykłe z niezwykłych roślin tego świata.

Prawdopodobnie wielu o nich słyszało, inni pewnie widzieli je na własne oczy. Rosną tylko na jednej wyspie – Praslin, i trudno znaleźć wytłumaczenie, dlaczego tak się dzieje. Zresztą wszystko, co dotyczy tych palm (są to bowiem palmy), jest dziwne, nieprawdopodobne i szokujące. Owocują po dwudziestu pięciu latach, swoją normalną wysokość (50m) osiągają po stu, a ich orzech „męczy się” aż siedem lat, by dojść do pełnej dojrzałości i rozmiaru. Niektóre z drzew liczą sobie po 800 lat. 

Czytaj więcej: Tajemnica Doliny Olbrzymów

Filiżankę herbaty?

Herbata to prawdziwy skarb, a my, Europejczycy, rzadko zdajemy sobie sprawę z tego, jak dużo kosztuje filiżanka aromatycznego napoju.

Cejlon to zaledwie okruch ziemi i aż trudno uwierzyć, że jest jednym z największych eksporterów herbaty na świecie.
Najpiękniejsze i zarazem najbardziej urodzajne tereny pod uprawę herbaty położone są w górach prowincji NUWARA ELIYA, na wysokości dwóch tysięcy metrów.
Jadąc na Sri Lankę, cieszyłam się na samą myśl, że wreszcie zobaczę na własne oczy to, co dotychczas oglądałam tylko dzięki telewizji – wspaniałe zielone plantacje i piękne dziewczęta w kolorowych sari, z uśmiechem na twarzach obrywające herbaciane listki.
Niestety, rzeczywistość okazała się zupełnie inna, no, może poza jednym wyjątkiem. Widok plantacji faktycznie zapiera dech w piersiach. Zbocza gór w Nuwara Eliya są wyjątkowo strome, pokryte bujną soczystozieloną roślinnością obrastającą skalne półki i urwiska. Jednak wszędzie tam, gdzie miejsce staje się dostępne dla ludzi, nawet najmniejszy skrawek ziemi wykorzystuje się pod uprawę herbaty. W krajobrazie widać więc całe pola herbaciane, jak i pojedyncze krzewy. Tutaj nie ma miejsca na marnotrawienie urodzajnej gleby.
Uprawy herbaty swym wyglądem przypominają puszyste, zielone dywany zanurzone w wielobarwnej górskiej roślinności. Tyle piękna.

Czytaj więcej: Filiżankę herbaty?

Więcej artykułów…

  1. Seszele

The best bookmaker bet365

Free Premuim Templates by BIGTheme

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce.

Akceptuję ciasteczka z tej witryny.